Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 328 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Mały, prosty gołębnik

piątek, 22 grudnia 2006 17:05

 

 

 

 

Na świąteczne popołudnie zapraszam do przeczytania fragmentu mojej nowej książki pt.: „Dobry gołębnik - pierwszy warunek sukcesu”

 

Mały, prosty gołębnik

Ten gołębnik chciałem koniecznie pokazać, przede wszyst­kim dlatego, że jest taki prosty, zwyczajny, mały, i – co za tym idzie – tani; ale także dlatego, że jego właściciel-hodowca osiągnął w nim wybitne, wręcz spektakularne wyniki lotowe, bez przesady można powiedzieć – wyniki na po­ziomie europejskim.

Gołębnik stoi w ogródku działkowym. Jest zbudowany z pojedynczych desek na piętrze ogrodowej altanki o ceglanych ścianach. Ma płaski dach pokryty ocynkowaną blachą falistą. Ma tylko nieco ponad 16 m2 powierzchni, a mieszka w nim obecnie 16 wdow­ców, 16 wdów i 20 młódków; razem 52 ptaki. W tym roku lotowało tylko 16 wdow­ców. Tuż obok, w tym samym ogródku stoi w cieniu, pod czere­śnią, jeszcze inna, mała, w całości oszklona altanka. Ma powierzchnię około 6 m2, i mieszka w niej 6 par gołębi rozpłodo­wych. To już wszystko, to całe zaplecze tej ho­dowli. Przed kilkoma laty, mając nieco liczniejszy zespół lotowy, składający się wówczas z 24 wdowców, hodowca pokazał, że w ogródku działkowym, w takim oto gołębniku, można zdobyć mistrzo­stwo oddziału, mistrzostwo rejonu – dwukrotnie, mistrzostwo okręgu i mistrzostwo Polski – również dwukrotnie!   

Wyniki są imponujące. Przede wszystkim zwraca uwagę znaczna ilość zdobywanych kon­kursów. Z większości lotów hodowca ów zdobywał ponad 60% konkursów, z wielu – ponad 80%. Z jednego lotu, z nieba­gatelnej odległości 510 km, cała dwunastka koszowanych gołębi zdo­była konkursy; w tym 11 pta­ków – na bazie 1:10! To nie­zwykłe. Wyniki z poszcze­gólnych lo­tów: 20/22, 13/15, 12/15, 11/14, 12 /12 – budzą uznanie. W przekroju ca­łego sezonu hodowca zdobył 70% konkursów na bazie 1:5 i aż 53% na bazie 1:10. Były to więc gołębie bardzo szyb­kie i za­pewne też były dobrze przygotowane. Jakkolwiek – o ile mi wiadomo – nie prowa­dzi się takich statystyk, to jednak jestem pra­wie tego pewien, że – hodowle osiągające takie wyniki można by zliczyć na palcach jednej ręki, nie tylko u nas w kraju, lecz także na świecie. Po­dobną efektywność miała ta hodowla przez trzy ko­lejne lata. Piszę o tym z prawdziwą satysfakcją, ponieważ zawsze miałem senty­ment do małych hodowli osiągających ponadprzeciętne wyniki lotowe. Zdobyć mistrzostwo w pro­stych, niewyszukanych warunkach, przy zaangażowaniu sto­sunkowo niewielkich środków i dysponując przy tym małym stadem go­łębi – to prawdziwy kunszt. To po­trafią tylko nieliczni, ci najlepsi.

Dlaczego jednak hodowla ta dziś już nie bryluje? Te, tak spektakularne wyniki osiągnięto już dobrych kilka lat temu. Jakkolwiek hodowla tak nadal do­brze lotuje, to jed­nak już tak nie błyszczy. Dlaczego? Zastanawialiśmy się nad tym wspólnie z gospodarzem; i przyznam, że trudno nam było ustalić jednoznacznie przyczyny. Czy wyniki nie są już tak dobre, ponie­waż w kolejnym sezonie hodowca nierozważnie, zbyt pochop­nie wycofał z lotów, kierując do rozrodu, najlepsze dorosłe lotniki, a ich miejsce zajęły niedoświadczone roczniaki? Czy one w kolej­nych latach dorównywały tym wycofanym „wygom lotowym”? A może hodowca popełnił jakieś inne błędy np.: w karmieniu, w prowa­dzeniu gołębi? A może nie „pociągnął sukcesu” w kolejnych latach dlatego, że miewał okresowe kłopoty z utrzymaniem gołębi, a zwłaszcza młódków, w zdrowiu? Przyczyn może być o wiele wię­cej. Trudno je wszystkie odkryć. Niemniej jednak decydującym czynnikiem wydaje się być fakt, iż hodowca ma do dyspozycji tylko tak nieliczne stado lotników. Nieko­rzystne efekty wszelkich zmian, niedociągnięć są od razu wi­doczne; nie trzeba na nie długo czekać. Przy obecnych zasa­dach współzawodnictwa i tak intensywnych programach lotowych, tak małe stadko gołębi przeznaczonych do lotu stawia tę hodowlę wy- raźnie w gorszej pozycji w starciu z hodowlami więk­szymi. W latach sukcesów drużyna lotowa liczyła 24 wdowce, obecnie zaś cały program kilkunastu lotów hodowca „obsługuje” zespołem zale­dwie 16 wdowców, pod­czas gdy konkurenci, w zdecydowanej większości, mają w spisie po 50 gołębi; a wielu nawet znacznie więcej! Wy­starczy jeden lot trudny, dwu-, trzydniowy, by nie mieć co koszować w następną niedzielę, a konsekwencje są nieodwracalne: od razu „wy­pada się z gry”. Tak więc nie są to czasy sprzyjające „małym hodowcom”, przynajmniej u nas w Polsce.

Niewykluczone, że część winy może leżeć po stronie gołęb­nika. Zastanówmy się więc nad tym, czy w tym gołębniku panują dla gołębi optymalne warunki? Czy jest w nim wystarczająca ilość powie­trza, czy jest w nim dobry klimat, nawet w takich warunkach, jak latem tego roku? Przyjrzyjmy się zatem gołębnikowi. Stoi w ogrodzie w otoczeniu zdrowym, przyja­znym dla gołębi. Wyloty są skierowane na południe. Światła sło­necznego jest wewnątrz sporo; kto wie, czy nawet nie za dużo. W gołębniku jest bardzo widno. Po­wierzchnie okien się­gają 23% powierzchni podłogi. Szyby są pomalo­wane farbą emul­syjną na biało. To chroni wnętrze przed zbyt silnym działaniem promieni słonecznych. Wcześniej na oknach były żalu­zje. Zamalowanie szyb – zdaniem gospodarza – jest jednak lepsze. W gołębnikach jest czysto, są co­dziennie czysz­czone.

Część użytkowa gołębnika, zajęta przez gołębie, ma kubaturę nieco ponad 25 m3. Żyją w niej 52 ptaki. Na 1 m3 przy­pada zatem około 1 pary. Jest w sam raz, nie ma tłoku. Ale wiosną u wdowców – nawet zdaniem gospodarza – jest trochę za ciasno. W obydwu przedziałach o łącznej kubaturze około 13 m3 przebywa 16 par gołębi. Na 1 m3 przy­pada zatem 1,26 pary. Jeśli do tego doli­czyć młódki w gniazdach, to rzeczywi­ście może tam być za mało przestrzeni; tym bardziej, że w tym gołębniku nie ma najlepszych warun­ków dla dobrej wymiany powietrza. Wprawdzie suma powierzchni na­wiewnych w gołębniku wydaje się być wystarczająca, to jednak ilość otworów wywiew­nych – stanowczo za mała. Rolę powierzchni nawiewnych spełnia tu kilka otworów w dolnej partii ściany frontowej, a także osiatko­wane powierzchnie okien. Zaś funkcja wywiewu może być realizowana przez nie­liczne, osiatkowane otwory w górnej części ściany frontowej i niewielkie nieszczelności w strefie oparcia płyt fali­stych na ścianie. To jednak stanowczo za mało. Nie dość, że prze­strzeń pomiędzy pokryciem z blachy i pod­su­fitką jest bardzo niska, to jeszcze jest słabo „zwentylowana”. Warunkiem zapewnienia w tym gołębniku właści­wej wymiany powietrza wydaje się być znaczne zwiększenie ilości otworów wywiewnych; przy czym należałoby je wykonać w ścianie prze­ciwległej do frontowej, a najlepiej w dachu. Tam umieszczone, byłyby naj­skutecz­niejsze.Kolejnym mankamentem tego gołębnika jest brak izolacji termicznej pod blachą pokrycia dachowego. Od słońca dach bardzo się nagrzewa; przy braku izolacji ciepło z dachu udziela się wnętrzu. Podsu­fitka z cienkiej płyty pilśniowej praktycznie nie stanowi żadnej izolacji. W rezultacie, w gołębniku w czasie upałów jest niemiło­siernie gorąco. By­łem tam z gospodarzem w lipcowe popołudnie pamiętnego lata roku 2006. Tempera­tura ponad 300C na zewnątrz była ni- czym wobec tego, co odczuwaliśmy w środku. Opuszczenie gołębnika sprawiło nam ulgę. Na szczęście w obydwu przedzia­łach o łącz­nej kuba­turze 12 m3 przebywa latem tylko 16 wdowców. Jest więc luźno. U samic-wdów niestety jest ciaśniej. Przedział, gdzie przebywa ich 16, ma kubaturę zaledwie 4 m3. Ale one nie lotują.Gospodarz przyznaje, że nie są to dla gołębi optymalne warunki, zwłaszcza przy takiej pogodzie. W każdym razie z pew­no­ścią nie sprzyjają one formie lotowej. W innych porach roku jest nieźle, zimą i wiosną oraz w dni chłodne – jest całkiem dobrze. Gołębnik od dachu szybko się na­grzewa i jest zawsze suchy. Trudno jednak przesą­dzać o tym, że upał w gołębniku jest je­dyną przyczyną gor­szych w tym roku wyników lotowych. A jak było przedtem? Jak wyglądał ten gołębnik w latach tych tak spektakularnych suk­cesów? Gospodarz twierdzi, że dokładnie tak samo, że niczego od tego czasu nie zmieniał. Czy jednak wówczas były podobne warunki atmosferyczne, czy panowały równie do­kuczliwe upały, trudno dziś po latach ustalić. Czy wobec tego jest to dobry gołębnik? Hodowca twierdzi, że nie jest zły, ale na pewno nie jest idealny. Przy niedostatecznej wentylacji i braku izolacji pod dachem, gołę­bie w trakcie upałów z pewnością nie czują się w nim dobrze. Dlaczego wobec tego ho­dowla „obniżyła swoje loty”? Jakkolwiek gołębie nadal są zad­bane i zdrowe, dobrze karmione, a gołębniki czyste, bo co­dziennie sprzątane, to jednak gospodarz samo- krytycznie wyznaje, że obecnie już „nie przykłada się” do gołębi tak, jak kiedyś. Nie ko­szuje ptaków na wszystkie loty, nie dopełnia serii. Do hodowli podchodzi „na luzie”, traktuje ją jak prawdziwe hobby, nie dąży do mistrzostwa za wszelką cenę. Czy może to być jeden z powo­dów przerwania pasma sukce­sów? Może i tak, wszak mądrzy lu­dzie mawiają, że aby coś w ży­ciu osiągnąć w jakiejkolwiek dzie­dzinie, trzeba przede wszystkim chcieć; i to mocno!!!

Ten przykład pokazuje wyraźnie, że:

*         Małym stadem, w prostych warunkach, bez bogatego za­ple­cza też można osiągnąć sukces wielkiej miary, aczkolwiek obecne zasady współzawodnictwa u nas w Polsce temu nie sprzyjają, bo preferują hodowle masowe. Bo jeśli już jakaś mała hodowla zdoła osiągnąć wybitny wynik na szerszej arenie, to trudno go powtó­rzyć, a zwłaszcza „utrzymać się na fali” przez dłuższy okres czasu, przez kilka lat z rzędu.

*        Jest wiele różnych czynników, które warunkują osiągnięcie suk­cesu; przy czym wszystkie muszą być spełnione równo­cze­śnie. Część z nich jest ewidentna i znana, ale jest też sporo ta­kich, które trudno od­kryć i nawet zdefiniować.

*         Tak, jak trudno jest spełnić wszystkie warunki i w efekcie osią­gnąć mistrzostwo, tak też nie łatwiej jest dojść przyczyn, dla których czas powodzenia w lotach nagle się kończy.

Po tym, co napisałem, całkiem naturalne będzie py­ta­nie Czytelnika: a o kogo tu chodzi? Kim jest ów hodowca? Nie­stety nie mogę tego zdradzić. Mój rozmówca prosił mnie o zacho­wanie anonimowości. Jest człowiekiem skromnym, unika rozgłosu. Chcę dotrzymać słowa i spełnić jego życzenie. Mogę jednak złożyć za­pewnienie, że nie jest to hodowca fikcyjny, jego gołębnik nie jest rzeczy­wistością wirtualną, a przedstawione wyniki nie są zmy­ślone jedy­nie na potrzeby tej publikacji. Pro­szę mi wierzyć. Tego możecie być Państwo pewni. To jeden z moich przyjaciół! 

 

Piotr Patas   

Podziel się
oceń
22
0

Więcej na ten temat


czwartek, 23 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  503 106  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

O moim bloogu

Publikacje o gołębiach pocztowych Piotra Patasa. Artykuły, książki, zdjęcia sylwetek i oczu gołębi pocztowych

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 503106

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Money.pl

Pytamy.pl